Przestrzeń prywatna - proszę pukać!

Blog: ParentisBlog
Ten wpis bierze udział w konkursie: "Siła rodziców drzemie w blogosferze" - zagłosuj na niego udostępniając go na Facebooku.
Z łatwością sięgam pamięcią do momentu, gdy trzymałam moje dziecko po raz pierwszy w ramionach.



Niepowtarzalne uczucie, bezceremonialnie przerwane po chwili, ze względu na szereg innych, niezaprzeczalnie ważnych, aktywności do wykonania. Przez różne ręce, w różnym tempie, z różnym podejściem do maleńkiego człowieka. Tak wyglądał początek przywitania maleństwa przez świat. Wyjście z bezpiecznego i dobrze znanego mu otoczenia – mojego brzuszka, pierwszy oddech, dźwięk głosu odbijającego się płaczem od ścian, światło, ostre dźwięki, zimno, bo nasze wspólne ciepło tak szybko nam odebrano, to tyle bodźców naraz.

Niezaprzeczalnie zapewniono kontrolę stanu zdrowia fizycznego, wszystko zgodnie z procedurami. I o to chodziło, aby procedury zostały uruchomione gdyby było coś nie tak. Nawet kosztem wspólnego kontaktu, który tak był potrzebny dla utulenia podrażnionych zmysłów, nas obu. Czy to aby na pewno potrzebne jest w takim tempie? Czy nie można zrobić oględzin maluszka nie pozbawiając go kontaktu z Mamą? – czy oddycha, ma wszystkie palce, płacze, otwiera oczy.

Normy i obyczaje panujące w szpitalach, prywatnych klinikach, domach narodzin, w zorganizowanym zaciszu własnego mieszkania, czy egzotycznej jaskini pod znakiem pierwotnych instynktów są przeróżne. Rozpiętość wrażeń jest tak szeroka, że ciężko to uchwycić. Jest to tylko krótki wstęp do dalszego wspólnego życia.

Odnalezienie się w domu z nowym członkiem rodziny bez względu na wcześniejsze wybory jest najważniejsze. Domowy spokój, poczucie bezpieczeństwa, codzienna troska i poznawanie siebie nawzajem to małe kroczki do budowania więzi. Teraz wiem, że warto swoją przestrzeń domową zarezerwować jako wyłącznie prywatną, bez wstępu dla innych przez pierwsze dni, tygodnie, a nawet dłużej, w zależności od tego, jak dużo czasu potrzebujemy by okrzepnąć.

Myślę, że niezmącenie naszych instynktownych reakcji jest cenne, a zdolność wsłuchania się w nie, by za nimi podążać umyka wraz z każdą ingerencją, sugestią, dobrą radą, która często wcale się taką nie okazuje. Ostre naciski otoczenia, które wie lepiej, bo ma za sobą bagaż doświadczeń, może mieć naprawdę miażdżący efekt na świeżo upieczoną matkę. Matko! Dbaj o swoją przestrzeń prywatną, bo w ten sposób dbasz o swoje dziecko.

Ten błogi ciąg dalszy to budowanie fundamentu dla jakości rozwoju dziecka. Odbywa się to każdego dnia za pomocą podstawowej pielęgnacji. Prostych, a zarazem tak obcych i początkowo trudnych czynności typu podnoszenie, odkładanie, noszenie, karmienie, kąpiel, czy zmiana pieluszki. Czy przez pryzmat filigranowego rozmiaru dziecka nie dostrzegamy jego równie filigranowej przestrzeni prywatnej? Jest taka sama, jak każdego dorosłego. Taka sama jest również potrzeba szacunku, godności i delikatności we wspólnym obcowaniu. Czy ktoś zastanawia się, że wspominane podstawowe czynności, powtarzające się jak mantra wokół dziecka, mogą determinować jego rozwój? Nieustannie wpływamy na to, jakim będzie człowiekiem. Jak bardzo otwarte, odważne będzie nasze dziecko w przyszłości. Ładunek naszego doskonałego :) kodu genetycznego to nie wszystko.

Dziecko jest nasze, ale nie jest naszą własnością. Uważam, że każdy maluszek powinien być traktowany z ogromną dozą szacunku, empatii i delikatności. Zapewnienie poszanowania jego przestrzeni prywatnej jest bezdyskusyjne. Trzeba zwracać uwagę, czy jej nie naruszamy przy wszelkich, niby błahych aktywnościach.
Trwa ładowanie komentarzy...